Nie ważne czy żeglujesz od wczoraj, czy jesteś wytrawnym wilkiem morskim – prędzej czy później, choroba morska dopadnie także Ciebie, dlatego warto wiedzieć o niej więcej, zanim przyjdzie nam się z nią zmagać. Choroba morska o wiele częściej dotyka osoby zaczynające swą przygodę z żeglarstwem i rejsami, niż ludzi morza, których błędnik przystosował się po części do bujania. Ludzie niezwiązani na co dzień z morzem, także ciężej znoszą nagły atak choroby morskiej. Czym zatem jest ta niemiła przypadłość?
Choroba morska z punktu widzenia medycyny, zaliczana jest do tak zwanych kinetoz, czyli chorób lokomocyjnych. Spowodowana jest ona znacznym brakiem spójności bodźców docierających do mózgu z oczu jak i błędnika. Podczas rejsów, zarówno na jachtach jak i statkach, choroba morska dopada nas głównie wtedy, gdy znajdujemy się pod pokładem. Do naszego mózgu dociera sygnał pozornego bezruchu kajuty, jednak błędnik odbiera rytmiczny ruch kołyszący fal, i przekazuje informacje o tym, za pomocą połączeń nerwowych wprost do ośrodków równowagi w mózgu.
Jako, że chorobie morskiej o wiele łatwiej zapobiegać niż ją leczyć, musimy przygotować się zawczasu na jej ewentualne wystąpienie. Jeżeli wcześniej nie pływaliśmy, lub mamy niemiłe doświadczenia związane z poprzednimi atakami choroby morskiej, warto na około 30 minut przed wypłynięciem zażyć Aviomarin. Lek ten działa przez około 5 godzin. Jeżeli nasz rejs będzie dłuższy, możemy przyjąć po tym czasie kolejną dawkę, jednak w wielu wypadkach, nie będzie ona potrzebna – w czasie słabnącego działania leku, nasz organizmy ma czas aby oswoić się z panującymi warunkami.
Choroba morska – jak ją leczyć?
Istnieją także naturalne metody zapobiegania chorobie morskiej. Zaliczyć do nich możemy plaster TransWay, który nie uwalnia żadnych substancji chemicznych a swoje działanie opiera na akupresurze. Wbrew powszechnie panującej opinii o tego typu metodach leczenia chorób, w przypadku choroby morskiej, metoda ta przynosi nadzwyczaj zadowalające rezultaty. Innym środkiem używanym do leczenia i zapobiegania chorobie morskiej jest korzeń imbiru, który działa przeciwwymiotnie i poprawia samopoczucie.
W zapobieganiu chorobie morskiej, bardzo duże znaczenie ma nastawienie psychiczna. Ciągła koncentracja na tym, że za chwilę może dopaść nas choroba morska, tak naprawdę… ją wywołuje. Choć objawy takie jak zawroty głowy oraz wymioty przypominają te, jakie daje choroba morska, tak naprawdę jest to objaw stresu. Dlatego zanim wejdziemy na jacht lub statek zmieńmy swoje nastawienie psychiczne. W połączeniu z poprzednimi radami zagwarantuje nam to, że choroba morska nas nie dopadnie.
Choć choroba morska przez wielu jest uważana jako przypadłość wstydliwa, nie należy zbytnio się przejmować gdy przytrafi się właśnie nam – każdy żeglarz czy uczestnik rejsu na statkach, wcześniej czy później padnie jej ofiarą. Tylko od nas zależy jak będziemy na nią przygotowani.
